Jak już
pisałam w ostatniej notce, nadmiar ofert koncertowych w Krakowie w okresie
wielkanocnym przyprawił mnie o zawrót głowy i z nadmiaru opcji arcydzieł do
opisania - „zawiesiłam się” mentalnie, jak nieaktualizowany komputer. W
związku z tym przechodzę na wolniejszy tryb „resetowania” i... robię małą
dygresję.
Nie tak
daleko zresztą odbiegam od muzyki, zwłaszcza tej klasycznej. Myślę sobie
bowiem, że wszyscy – zwłaszcza w okolicach jakichkolwiek świąt – potrzebujemy lekkiego
zwolnienia tempa życia, oddechu, zatrzymania się w biegu. I tak się dobrze
składa, że na ten sam pomysł wpadli organizatorzy targów Tour de Fromage na
Małym Rynku w Krakowie, będących częścią Festiwalu Spowalniania Czasu. Zatrzymajmy
czas przez skupienie na pięknych drobiazgach codzienności, dobrym jedzeniu, dobrym
winie, dobrej muzyce. Kiedy chcemy szczególnie uświetnić jakąś uroczystość, to
co robimy? – organizujemy koncert na żywo; jeśli okazja jest wyjątkowo
specjalna, zapraszamy muzyków klasycznych. Idziemy na wystawną kolację, gotujemy
nadzwyczajne rzeczy, otwieramy najlepsze butelki wina. To najwyższa półka pięknego
snobizmu. W dobie dostępności szybkich jadłodajni, taniego piwa i każdej muzyki
na youtube świętowanie i snobizm tkwi – jak diabeł – w detalach i w jakości.
Muzyka na żywo, klasyczna, wytworna w swojej autentyczności. Potrawy z
najlepszych produktów, starannie przygotowane, wyjątkowe. I najlepsze wina,
piękne, szlachetne i otoczone figlaskami opisów kreatywnych winiarzy. Tak jak
te poniżej, nieustannie moje ulubione, z Il Paradiso di Frassina we Włoszech. Po tak piękne butelki wysyłam Panstwa na Mały Rynek, albo do sklepiku La Wina w Krakowie. Dziś otworzyłam jedno z nich, smakowało w radosnej tonacji A-dur...
La vita e bella!
La vita e bella!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz