środa, 16 maja 2012

Już za chwileczkę, już za momencik...


Zbliżające się nasze Święto Gai czuję głównie w nogach: biegam po mieście coraz szybciej! Co prawda część z tego biegania odbywa się – z przyczyn obiektywnych – w samochodzie, ale i tak wszystko jest już w dużym czasościsku. Ale mimo wszystko przyjemne jest potem to zmęczenie na koniec dnia: jak przed premierą spektaklu. Niech tylko pogoda dopisze (a ma dopisać! Natura najwyraźniej jest po stronie Gai – i jakżeby inaczej...) i goście dopiszą a wszystko będzie świetnie. Wczoraj dodatkowo dotarło do nas Polskie Wydawnictwo Muzyczne PWM ze swoją ofertą: przywiozą do nas swoje muzyczne książeczki dla maluchów, drewniane zabawki (widziałam: prześliczne!) i muzyczne gadżety i rozłożą mini-stoisko na miejscu. Hura! Będzie można kupić ciekawe rzeczy dla małych potencjalnych Mozartów – i dla ich rodziców. Obiecali także jakieś nieduże prezenty jako ukłon w stronę Święta Gai, więc robi się nam coraz bardziej kolorowo!..

Będziemy miały także moje własne rodzinne hostessy! I to jakie śliczne... 



Jeszcze kilka dni tego majowego zawrotu głowy i znowu życie wróci na stare tory – a wtedy, mam nadzieję, zacznę pisać coś bardziej konstruktywnego. Albo po prostu bardziej składnego, bo teraz czasem trudno mi pozbierać myśli w jedną wiązkę logicznych neuronów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz