środa, 30 maja 2012

Gaia w Radiu!


Kolejne uzupełnienia na stronie Gai: mamy wreszcie nagranie z rozmowy w Radiu Złote Przeboje! Można posłuchać o czym sobie rozmawiałyśmy z p. Kasią, kto nie złapał tego w eterze teraz może sprawdzić online – zapraszam tutaj (click!). Mam nadzieję, że się Wam spodoba. W kolejce do szerokiego udostępnienia czeka także nagranie z Radia Kraków, ale mamy jeszcze chwilkę zatrzymań na trasie oficjalnych potwierdzeń i legalności, więc to dopiero za jakiś czas (mam nadzieję niedługi!). 

No i zdjęcia... ufff, na fotografie niestety także przychodzi nam czekać dłużej niż by się chciało (a chciałoby się je mieć od razu, rzecz jasna), bo... nasza droga Monika fotografka leży w domu złożona gardłową chorobową niemocą i ani tchnie! Nie mam sumienia nękać jej za bardzo i nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać cierpliwie na łaskawą interwencję boskiego Asklepiosa/Eskulapa... Proszę więc wszystkich zainteresowanych o cierpliwość (bo wiem, że nasi niedzielni goście też są bardzo ciekawi zdjęć), będzie dokumentacja wizualna, będzie, tylko trochę później niż miałam nadzieję...

A jutro Dzień Dziecka! Każdego dziecka, tego dorosłego także. Uczcijmy jutro dziecko w sobie – czego sobie i wszystkim życzę.


fot: Anna Dzięgiel



sobota, 26 maja 2012

Na Dzień Matki - zdjęcia!


Po pierwsze – uściski i buziaki dla wszystkich znajomych mam: dla tych naszych, „Gaiowych”, dla moich kochanych przyjaciółek i znajomych otoczonych wianuszkiem mniejszych i większych dzieci, i oczywiście dla mojej własnej Mamy! Nie ma jak u mamy... 




No a po drugie, mam już kilka pierwszych zdjęć z Dnia Otwartego Gai! Czekam ciągle na resztę (jest ich podobno nieludzko dużo i nasza nieoceniona fotografka Monika teraz siedzi nad nimi i wybiera najlepsze, jak ten Kopciuszek...), będę tutaj pokazywała jeszcze jakieś ciekawsze egzemplarze. A jak się zbierze albumik to zrobię galerię na naszej stronie Gai. Tymczasem – proszę zobaczyć! Oto garść pierwszych wizualnych wspomnień z zabawy. Nie piszę dużo bo tym razem z kolei wolę pozwolić mowić obrazom, o!











środa, 23 maja 2012

Wrażenia


A zatem obiecane krótkie sprawozdanie z naszego majówkowego święta. Zdjęcia po prostu pojawią się troszkę później, w tej chwili sypnę tylko słowami, trudno, verba et voces... 

Pogoda dopisała, bogowie pogody nam ewidentnie sprzyjają i jako honorowi sponsorzy dostarczyli śliczne słońce z lekkim wietrzykiem i bez upału, pogodę wymarzoną na niedzielne kulturalne wyjście rodzinne. Reszta sponsorów zadbała natomiast o to, żeby naszym gościom buzie się usmiechaly na widok pyszności do wcinania i nagród (czyli strawy dla ducha i ciała), a my zrobiłyśmy co mogłyśmy, żeby im pokazać muzykę w formie przyjaznej i rozwijającej dla maluchów. 

Muszę powiedzieć, że idea pracy z dziećmi – zwłaszcza takimi niedużymi i chłonnymi jak jamochłony! – jest świetna i niesłychanie wdzięczna. Kilka razy miałam momenty spadku profesjonalizmu, bo i jak tu utrzymać fachowy obiektywizm, kiedy naprzeciwko mnie (grającej w danym momencie na klarnecie) stoi ledwo trzymając się na nóżkach cudny obywatel, wpatrzony we mnie jak w obrazek, z białym plastikowym patyczkiem od balonika ciamkanym w skupieniu w buzi i przebierający paluszkami po tym patyczku? Oraz kiwający się leciutko w rytm mojej melodii. Można było doprawdy stracić dech z wrażenia!
Albo kolejna obłędna malutka słuchaczka, która stała także przede mną jak zaczarowana, słuchając tego co gram Z PEŁNYM zrozumieniem, kiwając głową jakby mi przytakiwała w pewnych momentach, po prostu rozumiejąc dokładnie co ja do niej mówię tym co gram! Na żadnej sali koncertowej nie miałam takiej otwartej i rozumnej widowni, to coś przepięknego. 

Taka też była między innymi nasza idea przy organizowaniu Dnia Otwartego: po pierwsze dać możliwość dzieciom posłuchania troszkę muzyki na żywo, ale nie muzyki przypadkowej – tylko takiej skierowanej konkretnie do nich, granej i śpiewanej właśnie dla nich. To wielka róznica! A po drugie, chciałyśmy też pokazać rodzicom, jak bardzo mają zdolne dzieci. Bo wszystkie dzieci są niesłychanie wrażliwe, a wiele z nich ma wręcz spore zdolności muzyczne, tylko trzeba im dać możliwości wykorzystania tego potencjału. Na naszych zajęciach tę wrażliwość widać od razu, kiedy dzieci same, bez uprzedzeń łapią muzykę jak najnaturalniejszy środek przekazu. I wlepiają oczy jak spodeczki w źródło dźwięku, i tańczą do melodii, i buzie się śmieją od ucha do ucha przy osobistej powitalnej piosence, kiedy każde imię zostaje wyśpiewane osobno i nagrodzone brawami. Imię zaśpiewane to już przecież o wiele więcej niż tylko powiedziane!

Najładniejsze jest to, że KAŻDE dziecko jest inne, inaczej reaguje i inaczej odbiera tę samą melodię i rytm. A obserwacja naszych „sluchaczy” i praca z nimi to także zwyczajnie duża frajda dla nas, prowadzących. Co zwłaszcza miałyśmy okazję doświadczyć w ostatnią niedzielę na spotkaniu z naszymi małymi (i większymi) gośćmi. Dziękujemy Wam, kochani! 

A zdjęcia już niebawem, niebawem... Będą i tu! 


wtorek, 22 maja 2012

Poświątecznie


Udało nam się pięknie, było naprawdę uroczo! Dziękuję wszystkim, którzy nas odwiedzili w niedzielę, którzy mieli dość odwagi i ciekawości, żeby przyjść ze swoimi dziećmi spróbować się z nami pobawić i sprawdzić co robimy. A przecież wiem, że nie znacie nas jeszcze zbyt dobrze, bo same jesteśmy jako Gaia niemowlęciem (za to jakim mądrym niemowlęciem, ho! Nic tylko kolejny przykład na cudotwórcze działanie muzyki). Tym bardziej doceniam kredyt zaufania, jaki trzeba było uzyskać, żeby mieć u siebie tylu gości na pierwszej wspólnej majówce. 

Czekam cały czas na zdjęcia z naszego Dnia Otwartego, wtedy napiszę coś więcej, bo mam nadzieję, że fotografie potwierdzą ładnie moje słowa – a nie chcę być gołosłowna chwaląc fantastycznych gości i świetną atmosferę. Wolę te moje słowa odziać w ilustracje, będę bardziej wiarygodna! 

Na dziś zatem tylko filiżanka pachnącej herbaty z proustowską magdalenką, na dzisiejsze dobranoc i jutrzejsze dzień dobry. Może jutro już będą zdjęcia? Kto wie?... 


sobota, 19 maja 2012

To jutro! Ho ho...


Nasza jutrzejsza premiera wspólnych zabaw wydaje się przygotowana... na tyle, na ile można przygotować cokolwiek co zakłada udział malutkich dzieci! Uff... Wiem doskonale, że nawet przy najlepszych chęciach i najsprawniejszym planowaniu rodziców mogą się pojawić niespodzianki w postaci: nagłej drzemki, nagłego przeziębienia, zderzenia z obiektami stałymi bądź ruchomymi, niespodziewanej zmiany humoru, katastrofy gastronomicznej (np. cała zupka ląduje na stołowniku plus okolicznych meblach) itd. itd. Ale i tak jestem dobrej myśli – bo wiem, że dużo ludzi planuje jednak niedzielne przedpołudnie z nami.

Byłyśmy tam już dzisiaj – jak co tydzień – na naszych zajęciach z maluchami i po raz kolejny gratuluję sobie opieki Opatrzności w kwestii znalezienia lokum. Nasz ulubiony „Kwadrat” to po prostu strasznie przyjemne miejsce, zarządzane przez świetnych ludzi (co sobie niesłychanie cenię!), dojazd jak na Kraków bardzo dogodny, parking pod budynkiem bez łaski parkomatów - i okolica spokojna, wprost zapraszająca na spacery z wózkami albo rowerkami. Szkoda jedynie, że nie ma jeszcze na miejscu jakiejś przytulnej kawiarenki, gdzie można by przysiąść ze śpiącym maluchem w wózku i pogadać z koleżanką lub kolegą, ale mam nadzieję, że z czasem się pojawi. Będzie nas tam po prostu tak dużo, nas, muzycznych kulturalnych rodzin, że zarządcy budynku sami wpadną na ten genialny pomysł. A tymczasem jakoś wytrzymamy... 

Zatem do zobaczenia jutro, mam nadzieję! Zapraszamy wszystkich, tych z większymi dziećmi także: zawsze można po prostu wpaść, zobaczyć miejsce, dostać balonika (a może i książeczkę? I uroczy magnesik?), porozmawiać z nami, a potem pójść na spacer. Zapraszamy Brzmiące Brzdące!




Dzień Otwarty Gai w niedzielę: szczegóły (klick!)

środa, 16 maja 2012

Już za chwileczkę, już za momencik...


Zbliżające się nasze Święto Gai czuję głównie w nogach: biegam po mieście coraz szybciej! Co prawda część z tego biegania odbywa się – z przyczyn obiektywnych – w samochodzie, ale i tak wszystko jest już w dużym czasościsku. Ale mimo wszystko przyjemne jest potem to zmęczenie na koniec dnia: jak przed premierą spektaklu. Niech tylko pogoda dopisze (a ma dopisać! Natura najwyraźniej jest po stronie Gai – i jakżeby inaczej...) i goście dopiszą a wszystko będzie świetnie. Wczoraj dodatkowo dotarło do nas Polskie Wydawnictwo Muzyczne PWM ze swoją ofertą: przywiozą do nas swoje muzyczne książeczki dla maluchów, drewniane zabawki (widziałam: prześliczne!) i muzyczne gadżety i rozłożą mini-stoisko na miejscu. Hura! Będzie można kupić ciekawe rzeczy dla małych potencjalnych Mozartów – i dla ich rodziców. Obiecali także jakieś nieduże prezenty jako ukłon w stronę Święta Gai, więc robi się nam coraz bardziej kolorowo!..

Będziemy miały także moje własne rodzinne hostessy! I to jakie śliczne... 



Jeszcze kilka dni tego majowego zawrotu głowy i znowu życie wróci na stare tory – a wtedy, mam nadzieję, zacznę pisać coś bardziej konstruktywnego. Albo po prostu bardziej składnego, bo teraz czasem trudno mi pozbierać myśli w jedną wiązkę logicznych neuronów...

poniedziałek, 14 maja 2012

Niech się mai Święto Gai


Nasz Dzień Otwarty nabiera pomału kształtu i kolorów. Kolorów na pewno! – jako że kupiłyśmy właśnie dziś poważną ilość kolorowych baloników i dwie fachowe pompki do nich. Mamy też już potwierdzone książeczki na nagrody od Wydawnictwa WAM, świetnie!! Będzie na pewno loteryjka i konkursy z fantami – do wygrania i wylosowania tychże książeczek. W międzyczasie biegamy po mieście i roznosimy ulotki oraz rozlepiamy plakaty, nie jest tego może tysiące, ale robimy co możemy i próbujemy dotrzeć do miejsc przyjaznych rodzicom... Liczę też, że ktokolwiek usłyszy o naszej majówce w Gai przyjdzie sam i powie znajomym – niedzielne przedpołudnie w muzycznym miejscu dla maluchów ostatecznie jest przecież miłą opcją spędzenia czasu.
A ja przy okazji ciągle i znowu przekonuję się jak bardzo ludzie są spragnieni takiego pomysłu na zajęcie się malutkimi dziećmi. Najśmieszniejsze jest to, że my naprawdę nie odkrywamy Ameryki, bo przecież już od jakiegoś czasu wiadomo – i to coraz bardziej – że malutki mózg chłonie świat po prostu jak gąbka! I co mu tam zaproponujemy w najwcześniejszych latach to odda z nawiązką w starszym wieku, kiedy dziecko zacznie mówić, chodzić, pójdzie do przedszkola i szkół. I nagle – bęc! – okazuje się, że w niewymuszony sposób i nie wiadomo skąd nasze umuzykalnione dziecko jest o kilka kroków do przodu w stosunku do dzieci zapomnianych muzycznie! W dodatku cały proces przebiega podczas zabawy, jest prosty, kolorowy i roztańczony, a przy okazji maluchy i ich rodzice spotykają się w grupach i budują, ot, tak jako bonus – zdolności grupowe i socjalne. Proste! I miłe – przynajmniej dla nas, które to robimy z dziećmi i widzimy ich postępy. Są naprawdę niesamowite, czasem nam samym zamiera piosenka na ustach z radości i zdumienia jak to pięknie się wczytuje na te małe twarde dyski. 

 
Trzymamy kciuki za nasze niedzielne święto, chcemy oczywiście pokazać się z jak najlepszej strony więc dużo mam teraz biegania i organizacji, ale to przyjemna praca. Ostatecznie czuję się jakbym przygotowywała przyjęcie dla gości w domu, z małą różnicą – że nie bardzo wiem ilu będzie gości. Ale ktokolwiek przyjdzie ten będzie jak najmilej widziany. A my robimy co możemy żeby przyjęcie się udało. I żeby potem chodziły legendy po mieście: „A pamiętasz tę domówkę u Gai...?” Majówka-domówka-Gaiówka...Najbliższa niedziela, nie zapomnijcie!