czwartek, 13 września 2012

Wybawione, wyśpiewane!



Znowu ciężko mi trochę zebrać myśli w konstruktywną całość i ogarnąć mini-reportażowo tę ostatnią niedzielę (że tak zacytuję tu klasykę piosenki polskiej...) w „Kwadracie”. Działo się sporo, bo zazwyczaj się dzieje przy takiej ilości dzieci naraz – ale tak naprawdę działo się po prostu to, co robimy zazwyczaj, czyli brzęczało muzycznie ze wszystkich stron budynku. Ruch mieliśmy duży i na szczęście wszystko działo się w tak bardzo nam przyjaznym „Kwadracie”, gdzie jest przytulnie, czysto i jasno, a gospodarze (poza nami) to świetni młodzi ludzie, dzięki którym jeszcze bardziej nam się wszystkim chce tam przychodzić. Rodzice z dziećmi siadali i bawili się z nami, co jakiś czas sobie mogli wyjść na korytarz (albo i na spacerek), capnąć coś dobrego plus kolejny balonik, wracali potem znowu i śpiewali z nami dalej. Bo tym razem mieliśmy akurat sporo rozśpiewanych rodziców i aż nam serca rosły, kiedy rósł nam też ten improwizowany chór otulający dzieci melodiami! A już „Pana Jana” wykonaliśmy pełnymi i pewnymi głosami i kapitalnie zgranym chórem. I niech mi teraz ktoś powiada, że nie umiemy śpiewać! Umiemy, większość z nas potrafi! – tylko się boimy, wstydzimy, krępujemy otoczenia, nie wierzymy w siebie. A to jest takie proste i takie przyjemne. Jasne, że najprzyjemniej jest właśnie śpiewać w zespole, w chórze, z kimś jeszcze. Ale grunt to zacząć i odważyć się, potem zaraz znienacka włączają się inni. Polecam ćwiczenie z dziećmi w samochodzie; nasze domowe Blondynki od kiedy tylko potrafią mówić to śpiewają, a repertuar kolęd na przykład zawsze w sezonie odśpiewujemy przy okazji podróży około-i-do-szkolnych. O ileż to lepsze od radia!

Wklejam tutaj kilka fotograficznych migawek z niedzieli, na potwierdzenie tych kilku słów sprawozdania. Więcej zdjęć jest na stronie „Gai” (tutaj: klick!), można je sobie oglądać. Można też pisać do mnie, tutaj (jako komentarze) albo emailem ze strony Gai, ciekawa jestem zawsze opinii innych na temat muzyki „społecznej”, na temat tego co robię.

Rewelacyjne rodzeństwo, Martynka i Maciuś

Bardzo lubimy rytmiczne masażyki - i każde dziecko je lubi, niezależnie od wieku  





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz