Lubię sobie wyobrażać kompozytorów z czasów pisania słuchanych przeze mnie dzieł. Koncert podwójny d-moll Mendelssohn napisał kiedy miał ledwie... 14 lat. Znacie Państwo jakiegoś współczesnego 14-latka? Jeśli tak to będziecie się musieli uśmiechnąć już na samym początku Koncertu. Niech to jednak nie będzie uśmiech pobłażliwy, bo chociaż usłyszymy dzieło nastolatka, to nie jest to bynajmniej utwór amatorski. Przeciwnie, zgrabny i uroczy, owszem – szalenie romantyczny, ale w tym najlepszym, najbardziej przyjaznym dla słuchaczy znaczeniu – Koncert sprawia niekłamaną przyjemność w słuchaniu. Słodkie, perliste, jakby wybuchające śmiechem dialogi obu instrumentów przeplatają się ze śpiewnymi lirycznymi fragmentami, nigdy jednak nie wkraczając w ciemne rejony dramatów. To jest właśnie taka muzyka, którą chcemy wysłuchać po stresującym tygodniu w pracy, balsam na zmęczoną duszę. Nie trzeba się tutaj doktoryzować z form, gatunków, stylów i budowy wewnątrzstrukturalnej. Tu mamy tylko – i aż – piękną muzykę utalentowanego młodzieńca. Tak po prostu.
A już za chwilę – lato!
Lato nadejdzie prędzej niż się spodziewamy, a z nim cudowna, tajemnicza noc świętojańska, noc czarów i poezji. Może warto w tym roku przygotować się snobistycznie i kulturalnie do tej nocy (22-23 czerwca) i przypomnieć sobie wcześniej Sen nocy letniej Szekspira? Inspiracją niech nam będzie genialna muzyka do tej sztuki napisana przez Mendelssohna w 1843 roku. Kompozytor przymierzał się do tego tematu znacznie wcześniej, bo już w 1826 roku napisał Uwerturę (która funkcjonuje nadal jako Uwertura do Snu nocy letniej). Niemal dwadzieścia lat później otrzymał zaś niebagatelne zamówienie od króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV na skomponowanie muzyki do całej sztuki. Propozycja z gatunku tych nie do odrzucenia, zwłaszcza, że i temat był kompozytorowi, zakochanemu w twórczości Szekspira, bardzo bliski. Dziś powiedzielibyśmy o „muzyce teatralnej” lub zgoła „filmowej”; wówczas pisało się po prostu „do sztuki teatralnej” i w takiej też formie powstało dzieło op. 61, na które składa się kilka części, m.in. Uwertura, Scherzo, Nokturn, oraz najsłynniejszy bodaj w historii muzyki Marsz weselny (tak tak – to ten z wszystkich porządnych ślubów!). Dowodem na rewelacyjny kunszt kompozytorski Mendelssohna jest fakt, że powrocił do tematyki szekspirowskiej po wielu latach w najbardziej naturalny sposób, a połączenie Uwertury z resztą części jest równie logiczne i spójne jak gdyby pisał wszystkie części w ciagu ledwie kilku dni. Pyszny koloryt baśniowego świata Snu nocy letniej, nimfy, wróżki, miłość, intrygi i czary, to wszystko słychać w tym najsłynniejszym utworze Felixa Mendelssohna. Zapowiedź lata, wakacji i przygody w zaczarowanym lesie.
Jak zwykle dodam też tutaj ciekawostkę, bo niezmiennie bawią mnie tego typu anegdoty: na bankiecie wydanym przez króla po premierze jeden z gości podszedł do kompozytora z komentarzem: „Jaka szkoda, że marnuje pan taką wspaniałą muzykę dla takiej głupiej komedii!”.
Ja mimo wszystko polecam Państwu całość: czyli najpierw wprowadzenie w czarodziejskie królestwo Oberona dźwiękami, a potem smaczną lekturę sztuki. Zaręczam Państwu, że nie odbiega poziomem od muzyki...
W każdą zaś letnią noc ukołysze nas do snu przepiękna kołysanka Gershwina z jego opery Porgy and Bess; kołysanka która – podobnie jak mendelssohnowska muzyka do Snu nocy letniej - zrobiła oszałamiającą wprost światową karierę. Nie znam chyba człowieka, który nie rozpoznałby tej melodii, już po dwóch ledwie akordach wstępu. Doczekała się wersji na każdy chyba możliwy zestaw instrumentów i głosów, tysięcy opracowań stylistycznych i przeróbek. I ciągle się broni, urzeka, czaruje. Każdy ma też chyba swoją ulubioną „jedyną słuszną” wersję; ja lubię oczywiście interpretację Elli Fitzgerald, ale jest także kapitalne nagranie Janis Joplin, do którego mam słabość... Najrzadziej chyba ujmują mnie czysto operowe wykonania, bo też operowy głos nie zawsze mi pasuje do tej „czarnej” melodii...
Ciekawe, czy Państwo macie swoje ulubione wersje? A może znacie jakąś wyjątkową, mało jeszcze znaną? Chętnie sprawdzę, proszę polecać.
Summertime, and the livin' is easy
Fish are jumpin' and the cotton is high
Oh, your daddy's rich, and your ma is good lookin'
So hush little baby, don't you cry
One of these mornings you're going to rise up singing
Then you'll spread your wings and you'll take to the sky
But till that morning there's a'nothing can harm you
With daddy and mamma standing by
***
Lato już, życie coraz łatwiejsze,
Ryby skaczą, rośnie bawełny krzew
Tacie, mamie dobrze jest na tym świecie,
Więc nie płacz dziecino, oczka zmruż...
Gdy urośniesz, sam potrafisz już śpiewać,
W świat szeroki stąd wyfruniesz jak ptak,
Lecz dopóki jesteś jeszcze maleńki
Tata i mama będą cię strzec.
(Sł. DuBose Heyward, tłum. z książki George Gershwin L. Kydryńskiego)
![]() |
| fot: Alvise Valier |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz